|
Nie tylko muzyczny blog Roberta Sankowskiego
|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie są niegdysiejsze doły?
Ostatnia wizyta na blogu redakcyjnego kolegi przypomniała mi o zabawnym odkryciu, które kilka tygodni temu poczyniłem oglądając telewizję. Skacząc po kanałach w niedzielny wieczór trafiłem na TVP1 na finał kolejnego odcinka serialu "Ja wam pokażę!". Serial jak serial - programowo staram się unikać większości tego typu produkcji, bo to moim zdaniem zwyczajna strata czasu. Na zakończenie "Ja wam pokażę!" wydarzyło sie jednak coś, co przykuło mnie do telewizora. Nie mam na myśli jakiegoś nieoczekiwanego zwrotu akcji. Chodzi o piosenkę, która pojawia się, gdy na ekranie przesuwa się lista płac. To że jest śpiewana po polsku, na chwilę skutecznie mnie zmyliło. Lekka dezorientacja przerodziła się po chwili w zdumienie graniczące z pewnością - to co towarzyszy zakończeniu każdego odcinka "Ja wam pokażę!" to polska wersja "In A Manner Of Speaking" amerykańskiej grupy Tuxedomoon. Przez moment podejrzewałem nawet plagiat (i już w myślach układałem kolejne akapity tekstu, który na ten temat popełnię), ale nie - mój demaskatorski zapał szybko zgasł, ponieważ autorzy serialu w napisach końcowych wyraźnie informują, kto jest autorem oryginalnej wersji piosenki. Z tych samych napisów dowiedzieć się można, że polskie słowa śpiewa Edyta Jungowska, grająca w "Ja wam pokażę!" główną rolę. W sumie może i nie powinienem się dziwić. Numer Tuxedomoon z 1985 roku - jak to na klasyka przystało - doczekał się kilku przeróbek. Na albumie "Counterfeit" w 1989 roku nagrał go na przykład Martin Gore. Na youtube najpopularniejsza jest wersja Nouvelle Vague. Ja osobiście dużo bardziej wolę jak "In A Manner Of Speaking" śpiewa Amanda Palmer, ale mogę być nieobiektywny bo od momentu gdy na festiwalu w Roskilde zobaczyłem co ta dziewczyna (do spółki z Brianem Viglione) zrobiła z inną, chyba nawet bardziej znaną piosenką, jestem bezgranicznie zakochany we wszystkim, co wychodzi spod jej rąk. "In A Manner Of Speaking" to jeden z moich absolutnie ukochanych utworów połowy lat 80. (Jak się zresztą okazuje, nie tylko moich). Nie pamiętam gdzie i kiedy usłyszałem ją po raz pierwszy. Za to doskonale pamiętam jakie zrobiła na mnie wrażenie. Nie musiałem się nawet wsłuchiwać w tekst - od razu wiedziałem że to jeden z tych utworów, przy których tak cudownie siedzi się samotnie w ciemnym pokoju i rozmyśla o beznadziei egzystencji. Czym byłyby nastoletnie doły bez takiej muzyki! Słucham więc teraz tej - nie takiej znowu najgorszej zresztą, choć inspirowanej bardziej wersji Nouvelle Vague niż oryginałem - interpretacji Jungowskiej i zastanawiam się co w całej tej historii smuci mnie bardziej: to ze wzbudzająca - chyba nie tylko u mnie - tak szczególne skojarzenia piosenka skończyła jako temat w polskim serialu, czy też że dzisiejsze nastolatki raczej nie mają szans dołować się przy tak wyjątkowych numerach.
niedziela, 25 listopada 2007, robert.sankowski
TrackBack
Komentarze
2007/11/26 09:59:08
A ja, z współczesnych wykonawców operujących w "dołujących" obszarach, polecam zespół Nostalgia 77 i płytę "Songs for my funeral". Jako ktoś lubi takie nujazzowe klimaty.
Przy okazji, zespół ten nagrał też bardzo ciekawą wersje pewnej znanej piosenki, nie wiem czy nie lepszą od oryginału. www.youtube.com/watch?v=fNpidAAMQSo 2007/11/26 20:52:30
@dziennikarstwo i komunikowanie społeczne
Ciekawe czasy nastały że na zaliczenie teraz trzeba pisać bloga. 2007/11/27 16:28:47
@robertsankowski
Taaak,zwłaszcza,że to specjalizacja w ramach kierunku politologia;))Blog jest jedną z podstaw zaliczenia warsztatu poprawności językowej,hehe.Zanim w ogóle przystąpiliśmy do roboty,musieliśmy przeczytać artykuł naukowy na temat blogów:)) Najwyraźniej UWr jest wyjątkowo postępową placówką;)) Najlepsze,że moje wywody dotyczą zespołów,o których nikt z braci studenckiej (nie wspominając o prowadzącej) nie ma zielonego pojęcia.Jest więc wesoło. A co do Section,kiedyś na youtube krążył stary klip do ich utworu "New horizon".Niestety zaginął w akcji.Oto koncertowa wersja "Friendly fires" pochodzącego z "Always now": www.youtube.com/watch?v=Dja48iUwPfg 2007/11/29 12:58:54
hej robert,
dzięki wo trafiłem na twojego bloga. no proszę, jaki ten internet mały :) 2007/11/29 13:54:50
@k_wandachowicz
Ach, mój blog - nieustające pole walki ducha i materii, czyli całej masy fantastycznych pomysłów, które jakże rzadko oblekają się w ciało kolejnej notki ;) 2007/11/30 17:59:18
Ostatnią chyba prawdziwie "dobijającą" płytą było This is Hardcore Pulpu. Potem nic mnie już nie wpędziło w takiego doła.
2007/12/02 19:11:41
Może nie tyle dołująca, co niepokojąca i mroczna była twórczość Bruna Wątpliwego, w okresie gdy ich wokalistą był Krzysiek Rakowski, a tekściarzem poeta Mirek Witkowski.Zespół zagrał w Jarocinie'88 i zarejestrował dwie demówki,które kilka lat temu wyszły na płycie pt. "Szał". Jak dla mnie, świetny klimat (coś w rodzaju Bauhausu), doskonałe texty i rewelacyjna okładka Kaina Maya...
|
Muzycznie to chyba najsmutniejsza rzecz z Zachodu,jaką słuchałem.Poza tym,mieli rewelacyjne brzmienie,zwłaszcza basu.Szkoda,że w Polsce mało kto wie o ich istnieniu...
PS.Tak przy okazji-zachciało mi się na studiach specjalizacji pt. dziennikarstwo i komunikowanie społeczne i muszę teraz pisać bloga na zaliczenie(oczywiście poświęconego muzyce,hehe).Gdyby więc ktoś chciał rzucić okiem,to zapraszam.
www.igorowski.blogspot.com